Blog
Contra Gentiles
Tomasz P. Terlikowski
Tomasz P. Terlikowski Ojciec dzieciom, mąż żonie.
304 obserwujących 483 notki 1873094 odsłony
Tomasz P. Terlikowski, 21 stycznia 2015 r.

O odważnym rodzicielstwie i zaufaniu do Pana Boga

3024 116 0 A A A

Nie wiem, czy to było odpowiedzialne czy nie. Ale wiem, że to była i jest piękna miłość. I że Bóg Ojciec z miłością pochyla się nad tymi ludźmi.

 

Długo myślałem wczoraj o „odpowiedzialnym rodzicielstwie” i o tym, by nie wystawiać Boga na próbę. I niezależnie od wszystkich argumentów, które padają za obiema tymi wartościami (a nie twierdzę, że ich nie ma, i że nie trzeba ich brać pod uwagę w moralnym myśleniu) jakoś nie mogę opędzić się od dwóch obrazów, dwóch spotkań z ludźmi, z rodzicami, których świat może uznać za nieodpowiedzialnych, a którzy są dla mnie pięknym przykładem rodzicielstwa, miłości i zaufania do Boga.

Pierwsze spotkanie było z piękną niepełnosprawną dziewczyną. Nie była wierząca, bardzo kochała mężczyznę i chciała dać mu dziecko i sama zostać matką. Lekarze i rodzina byli przeciwni. Ciąża mogła ją zabić albo znacząco pogorszyć jej stan zdrowia. Ale ona pragnęła tego dziecka, marzyła o nim, tak jak marzyła o tym, by być matką i by jej mężczyzna został ojcem. Zdecydowała się. Poczęła i urodziła dziecko. Rozmawiałem z nią. Była niezwykła w swojej miłości do tego dziecka, w miłości do męża, w świadomości, że życie jest warte ryzyka. To jest piękne macierzyństwo, to jest matka bohaterska, choć – biorąc rzecz czysto po ludzku – to było ryzyko, a może nawet brak odpowiedzialności. Ale Bóg pobłogosławił jej odwadze, nie tylko dzieckiem, ale i powrotem do wiary.

Inny obraz, który wciąż mam przed oczami. Rodzina wielodzietna. Ona ma tętniaka na mózgu, każdy poród może skończyć się jej śmiercią. A oni mimo wszystko zawierzają Bogu, i rodzą się kolejne wspaniałe dzieci. Tak wiem, że to ryzyko, wiem, że – z perspektywy moralnej – są wszelkie powody, by unikać poczęcia (posługując się naturalnymi metodami rozpoznawania płodności), by nie ryzykować życia matki. To prawda, ale ja znam te dzieci, znam ich ojca i matkę i widzę piękno każdego z nich. Widzę, jak bardzo świat jest bogatszy z powodu tego podjętego przez nich ryzyka.

I mam poczucie, że oni są trochę jak Abraham, który wyruszał w drogę nie wiedząc dokąd idzie. Z perspektywy  świata był szaleńcem, ale doszedł. I oni także – z perspektywy świata – mogą być uznani za szaleńców, ryzykantów, ale pokazują, że logika zaufania jest inna. I przypominają jej owoce. Nie, nie zamierzam twierdzić, że każdy musi podejmować takie decyzje, że są one wymogiem, a tylko pokazać, że niekoniecznie dotyczą one ryzykantów.

Tomasz P. Terlikowski

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Uwaga! Zmieniliśmy sposób komentowania, ale nadal możesz przeczytać stare komentarze do tego wpisu.

Zobacz komentarze

Tematy w dziale Społeczeństwo